O!! Słodka pokuso.....

Trochę słodkości i natchnienie do pisania samo przychodzi. Przyznajcie się, drogie mamy: kto tak ma jak ja?? Czy jeśli nie zjesz czasem czegoś "słodkiego", to jesteś naburmuszona i świat wydaje ci się cały "be"? Wiem, wiem. Każda z nas liczy kalorie, zagląda tu i ówdzie kontrolując stan zapasów tłuszczykowych. Wiem i doskonale rozumiem, że każdy chce wyglądać dobrze albo wręcz doskonale (da się tak w ogóle?). Jestem normalna kobietą, owszem - dbającą o formę i o to, by pasek zapinał się wciąż w tym samym miejscu, ale czasem po prostu nie potrafię sobie odmówić tych słodkich kalorii! Przyciągają mnie niczym magnes. Która z Was zna czekoladę "Goplany" w fioletowym opakowaniu? Mleczna, z takim boskim posmakiem trudnym do opisania. Jednak, gdy weźmiesz kosteczkę do ust to od razu wiesz, że to ta, a nie inna!





Hihihihi :) A gdy już podjesz choć odrobinę, świat wydaje się bardziej kolorowy, co nie?? Gdy mam zły dzień lub naprawdę "wilczy apetyt" na coś słodkiego, nie wystarczy mi zwykłe ciacho typu PetitBerry zamoczone w kawie. Co to, to nie :) Musi być też coś czekoladowego.W przeciwnym razie czuję, że czegoś mi po prostu brakuje. A przecież nie o to chodzi w jedzeniu słodyczy. Gdy już czuję, że mam dość (zaczyna mnie mdlić), krzyczę na męża, by zabrał wszystko co słodkie z dala ode mnie (zazwyczaj odchodzi ode mnie migiem jakby to o niego chodziło :) ). Tak jakby była to jego wina, że brak mi silnej woli! No cóż. Każda zjedzona kaloria, według mnie, warta jest chwili rozkoszy! Później będę się martwić, czy zgubić ją podczas biegania czy nordic walking.
A teraz przyznać się proszę, Kochane, ile z Was cierpi takie katusze jak ja? Nie jestem w tym osamotniona, nie wierzę!! Na pewno jest Was tam sporo - dziewczyn, kobiet, które podobnie jak ja nie potrafią się oprzeć boskiej czekoladce!

5 komentarzy :

  1. To zapraszam do mnie:cała szafka słodkości... U P. w pracy już był Mikołaj w tym roku ;-) Od wyboru do koloru! Ale fakt, że z Mleczną Goplany to niewiele jest w stanie konkurować... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. :) ten twój mąż to ma dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  3. Generalnie mogę nie mieć słodyczy w domu, choć odkąd Młody aktywniej bierze udział w konsumowaniu to zawsze "coś" słodkiego jest :-)) Choć nie będę ukrywać, że czekoladzie żurawinowej nie opieram się nigdy, nigdzie i nikomu :D mleczną goplany też lubię ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. Mleczna fioletowa-ulubiona czekolada mojego synka i siostry:)Ja wolę kasztankową:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj kasztankowej to już wcale nie mogę się oprzeć...mogłabym zjeść całą na jednym posiedzeniu :)

      Usuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję! Zwłaszcza za te miłe i podbudowujące, ale za te krytyczne też, bo jak inaczej się czegoś nauczyć? :)

Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka