List gończy : Duch Świąt pilnie poszukiwany!!!

Tytuł dzisiejszego posta doskonale odzwierciedla mój świąteczny/nieświąteczny nastrój :( Wiecie co? Od lat jest tak, że klimat świąt (który de facto niewiele ma wspólnego ze swoją nazwą), to markety wypełnione już od początku listopada czekoladowymi gwiazdorkami i ozdobami choinkowymi !Ja wiem, że na święta czeka się cały rok. Jednak, czy to jest powód , by nas "zasypywać" wszystkim co z nimi związane półtora miesiąca wcześniej?!!Święta są jednym słowem za bardzo ostatnimi czasy skomercjalizowane!
Czytam blogi innych mam i widzę jak święta i ich klimat gości już u nich w domach. Ja naprawdę długo z tym wszystkim zwlekałam. Porządki, ozdoby, choinka? Owszem - okna umyłam. Owszem - ozdoby zrobione, ALE tylko dlatego, że córka chorowała i chciałam ją czymś zająć , gdy musiała zostać w domu. Choinka - również jest, ale póki co tylko u Izki w pokoju. Moja nadal na strychu grzecznie czeka aż ją zniesiemy i ubierzemy. Od kilku lat po prostu jakoś świąt "nie czuję"! Za szybko, jak dla mnie, się o nich mówi, planuje. Moim zdaniem przez to wszystko tracą  swój urok. Może myślę i czuję w ten sposób, bo co roku "odwiedza" nas jakaś choroba w tym czasie. Problemy natury logistycznej z rozplanowaniem tych trzech dni to oddzielna historia. Do tego wszystkiego dochodzi nasza nieprzewidywalna polska aura! Czyli ostatnimi czasy zero mrozu czy śniegu. Wczoraj na spacerze z córką zauważyłam pąki na krzaku forsycji!! U znajomej na ogrodzie ponoć hiacynty pokazują swoje listki! Czysty obłęd. Przedszkole zamknięte na całe dwa tygodnie. Nie żebym miała problem z tym, że córka będzie tyle czasu w domu. Problem w tym, że ona nauczona jest do tego, że ciągle jest czymś zajęta, a ile dziecku można w domu tych zajęć zaplanować i wymyślać? W dodatku nie da się  wyjść na zewnątrz pobawić się w śniegu, bo go tam po prostu nie ma!
Póki co, nic nie pomaga słuchanie świątecznych piosenek, czy też robienie ozdób z córką. Nawet fakt, że muszę dla niej i męża przygotować stroje, gdyż będą aniołami na przedszkolnych jasełkach. Tak! Mój mąż będzie aniołem, a co. Wmanewrowałam go celowo :) Ja muszę w tym czasie robić zdjęcia, by móc potem spokojnie to wszystko w domu odtworzyć.
Gdzie ta magia świąt? Gdzie ich duch? Szukam , szukam, ale bez skutku. Pomocy! może to ze mną jest coś nie w porządku....

4 komentarze :

  1. Też nie mogę go znaleźć :/ Całą "magię świąt" robię dla dzieci, ale sama jej nie czuję, i jest mi z tego powodu strasznie smutno...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja przez długi czas też nie czułam tej magii świąt. Być może przez to że te święta w sklepach zaczynały się już w listopadzie. Ten ogarniający szał świąteczny rozpraszał u mnie tą magię świąt. Teraz z dwójka malutkich dzieci nie mam po prostu jak wyjść połazić po tych sklepach, bo to czyste szaleństwo z nimi. Ale dzięki temu siedzeniu w domu odnalazłam tą magię :-) Szkoda tylko że nie ma śniegu :-( Przesyłam trochę tej magii może Cię zarażę :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj jak ja Ciebie doskonale rozumiem!! Zawsze tak miałam, zmieniło mi się dopiero odkąd urodził się Młody. Dla niego fruwam i się staram żeby miał fajnie. To ja mu tworzę dzieciństwo, niech ma co wspominać :)) A ja? no cóż, co mi szkodzi. I nie. Nie robię wielich porządków świątecznych, nie szoruję każdego kącika itp. Prawdą jest też to, że dużo psują sklepy, markety itp. Ale cholera, olejmy to. Magię trzeba znaleźć w sobie :)) Łapp!! Leci trochę do Ciebie. Sama mam jej niewiele, ale chętnie się podzielę. Łap :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki dziewczyny za podzielenie się ta odrobinką, którą same macie :)))))))) Dziś zrobiłam stroik - w końcu, jutro ubierzemy choinkę i idziemy do przedszkola córki na jasełka, to pewnie tez trochę pomoże...liczę na to :)

    OdpowiedzUsuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję! Zwłaszcza za te miłe i podbudowujące, ale za te krytyczne też, bo jak inaczej się czegoś nauczyć? :)

Zwykłej Matki Wzloty i Upadki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka